TC Spec Ial Pa Ges

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą po polsku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą po polsku. Pokaż wszystkie posty

30 lis 2010

"trasa" "promo" THE AMOR sie konczy PL

tak. jeszcze jeden krotki bardzo koncert i po tzw trasie.
co sie dzialo ostatnio:
lublin - padajace lessowe bloto za kielcami, dziwne twarze na przedwyborczych bilbordach (pan slon z wasami jak pudel, pan pronobis (urbi et orbi), generalnie atrocity exhibition jak polska dluga i szeroka, choc wybrac kogos trzeba i potrzebne itd), polska c, nawet chat goralskich po drodze zbyt malo. zdechly szczur na schodach robiacych za backstage (szybko na szczescie wyniesiony przez obsluge), koncert ladny, znowu w trio, duzo bialych lamp, bo dokupilem, smierc w bikini w najdluzszej dotychczasowej wersji, choc tekstu ciagle nie moge sobie przypomniec i inne doznania graniczne. amazonski sebastian buczek przybyl, w prezencie dal nowa ksiazke o pasozytach (jego projekt!) i pokazal prototyp prototypu instrumentu detego nad ktorym pracuje (ma miec nos i otwierajace sie usta!) potem smierc disko sounds pograli troche, potem tez dj zaiks, choc moze ma inna ksywke. parkowanie w bramie, zostawilem przez przypadek otwarte okno w aucie, ale na szczescie nic nie wlazlo, nie wpadlo, nie zabralo sie, rankiem ok. spalismy w mieszkaniu smierc disko, od razu wydalo mi sie, ze kanapa dziwna, rano okazalo sie, ze ta kanapa przybyla do lublina az z new jersey, rodzice renaty przywiezli wracajac do polski, i ze to nie byle co, bo spali na niej przed nami rozni ludzie, jeszcze w amerykanskich polonijnych czasach, miedzy innymi grechuta, niemen, kozidrak, lipko, mann i materna... szok, a nic mi sie nie snilo. polezelismy dluzej, zeby ta dosc absurdalna, intrygujaca, zabawna i mrozaca krew w zylach sytuacja sie nacieszyc.
warszawa - w drodze z lublina niewydane kawalki princa znalezione na takim jednym fajnym blogu, i nowe killing joke, ktore kopie, juz na miejscu walka z wjazdem na parking, podwojna, potem tradycyjne problemy z naglosnieniem, wazne, ze w koncu sie udalo odpalic i bylo jak nalezy. zagralismy bardzo funkowo, to dla mnie haslo tego wieczoru, mnie to cieszy, ze pojawia sie funk, coraz go wiecej, prince po drodze ma jakies znaczenie, ale tez nie do konca. na probie wisialy na scianach wielkie zdjecia z meksyku, ale musielismy je sciagnac, zeby marcin mogl na sciany wyswietlac obrazy. sklad 7 osob, wiec zabraklo tylko piotra. calkiem fajnie, no i ten funk, mimo ze scena mala i spadalismy z niej a ola nawet nie weszla, bo jej perkusja wieksza od sceny. chyba ladny koncert. maciek lisiecki, ktory widzial pare wczesniejszych koncertow powiedzial, ze ten byl "najbardziej wyrywajacy z krzesla". tylko ze jak ludzie w polsce raz siada, to siedza do konca, choc ci co nie siedli, zaczeli lekko tanczyc i podskakiwac. moze kiedys w koncu dotrze do publiki, ze jak siedza, to i oni, i my mamy sie slabiej. ale ok, jest i w tym wzgledzie coraz lepiej (choc niby coraz gorzej). po koncercie i w trakcie, nasz nowy kolega, wspollokator marcina yosuke demukai zrobil nam zdjecia (portretowe ujawnimy niebawem). potem dziwne warszawskie klimaty nocne, taksowki do tego stopnia rozchwytywane, ze pol godziny czekalem. no i parkingi strzezone to chyba najdrozsze w tej czesci galaktyki. nastepnego dnia duzo nicnierobienia w oczekiwaniu na wywiad dla radio 4, bananabox unplugged krotkie ale smieszne (koniecznie odpal video).
poznan - kisielice, ostatnio gralem tam chyba w 2004, zatem fajnie, ze jest jeszcze kilka klubow/miejsc, ktore istnieja od dawnych czasow az do dzis, to bardzo wazne jest. koncert - kontynuujemy funk-droge, ktora powoli wydaje sie zupelnie naturalna w naszym rozwoju, dla mnie, od srodka patrzac, staje sie coraz bardziej intrygujaca i wyplywa na powierzchnie. swiadczy to tez chyba o tym, ze zaczynamy sie naprawde zgrywac i to niezaleznie od tego, w jakim akurat gramy skladzie. dowolnie przesuwamy akcenty. no i ludzie zaczynaja tanczyc moze wlasnie dlatego, ze w koncu bez proszenia sama muzyka wyrywa ich z krzesel (choc o krzeslach jasno sie nie raz i wyzej wypowiedzialem), tutaj starszy przyklad, nieco, z katowic, i tutaj inny (przyklad naszego funku, nie krzesel). ciekawe, badamy kwestie dalej. a jajecznicy mozna posluchac w oryginalnej wersji sprzed miliona lat tututu. przed koncertem nagralismy video dla balconytv, wyemituja za jakis czas. droga powrotna - masakra, tak zwany nagly atak zimy i do domu jechalem 12 godzin, normalnie czas poznan-skoczow to okolo 7,5. teraz mroz tezeje. chce jechac do miami. pojade.

DZIEKI (i teraz przy uzyciu wielkich liter): Renata i Marcin / Smierc Disko Sounds (ju rul), Sebastian B (juju rulrul!), Krzysiek Piekarczyk (niezlomnosc!), ekipa OSiRu (inicjatywa!), Michal i Kisielice (oby tak dalej!), Yosuke (foto is foto!), przenocowywujacy nas, dobrzy ludzie, stewardessy i piloci. balconytv i radio Czworka, i inni.

sijusun.

ps
chyba nie pisalem, ze produkuje pierwsze nagrania zespolu Rozczyny, ktorego szefowa jest Ola Rzepka. sprawa juz mocno  zaawansowana i jest naprawde ciekawie. ejtisowo-najntisowy klawisz, akustyczne bebny i lekko zachrypniety wokal. all-girls-band. bede informowal, jak juz bedzie mozna uronic rabka tajemnej mnicy.

8 lis 2010

Wyrywaç z kontekstu / Decontextualize and others, mostly in PL

moze nie tak ostro jak w tytule, ale wyrywajac choc troche z kontekstu robi sie ciekawiej. kontekst sam w sobie i tak pozostaje, nie da sie go wyslac w obloki, tak juz jest na tym swiecie. na poczatku nie bylo slowa, tylko kontekst (aczkolwiek on mogl byc slowem).


t. Trans.
najlepszy z 4 chyba koncert w mozgu, nie boje sie slowa metafizyczny. tam zawsze jest jakos tak "inaczej" a energetycznie scena niezwykle wymagajaca, trzeba sie niezle nadzwigac, zeby zagrac co jest do zagrania.
trio rozumie sie bez wielu slow, jeszcze nie bez nich, ale to moze nastapic niebawem. kazdy zwrot w momencie mozliwy. zrobilismy nowa wersje bubune, jeszcze nieskonczona, ale jest zabawnie. pelno roznych fragmentow, ktore moglyby sie przemienic w osobne nowe kawalki. zrobilismy teoti wifi, tez jako forma otwarta. bylo troche momentow ze ludzie tanczyli, a w gorzowe byl zupelnie zabawny moment, ze ludzie tak jakby chcieli a nie mogli sie ruszyc, zamrozona przesterzen i czas, nie wiem czy doznalem czegos takiego wczesniej, mocne ;-) i po koncercie zadnych jamow, tak jakby wszyscy sie bali, haha, a jamy sa tam miejscowa tradycja. zatem wystapilismy w chwalebnym charakterze antytradycjonalistow (choc nie mam niczego przeciw tradycjom samym w sobie).

przygod roznych nie braklo. najwieksza to brak cieplej wody ciagnacy sie za nami caly czas. nie wiem jaki to ma byc rodzaj informacji. (nie ma wody, nie ma wody, NIE MA WODY)
w lodzi byla, ale potem juz nie. w aleksandrowie byl prysznic, w slabym stanie ale z lodem w kranie. mowie se - ok, jeden dzien tak dam rade. w bydg byla ciepla woda, ale podloga w prysznicu rozwalona i zeby nie zalac domu nie wolno korzystac. robi sie ostro. przy sali koncertowej byl przysznic "starej daty", wiec ryzykujac grzyba sie zdecydowalem, reszta nie. w gorzowie, przez to ze koty i alergia nie moglismy nocowac u nikogo z Kawalka, wiec Bla jakies mieszkanie od znajomego (dzieki Baniak!) znalazl puste i nieuzywane, i kurde tym razem problem z piecem i znowu nie ma cieplej wody. a dla mnie najgorsza rzecza w podrozy jest zimna woda w prysznicu, przestaje zyc, mnie to nie orzezwia ani budzi tylko na odwrot. w tym, hehe, kontekscie nie mam w sobie nic z Cejrowskiego. Stetyniestetytyty.
no nic, generalnie ciezko to opowiedziec, bo fakty sie laczyly rozne miedzy soba. to bylo niezwykle intenstywne 5 dni, ostatnio chyba cos na podobnej zasadzie dzialo sie w meksyku? tak? tak? a moze w ogole w czasach Molr Drammaz (lub moze to czasy Mołr Drammaz wrócily?!?!) ? szybko sie wszystko zmienia, ale ja za tym nadazam, nakrecam zmiany, pragne ich, rozjasniam przestrzen, zeby oswietlila ruchy. aha - biale swiatlo na koncertach sprawdza sie doskonale, dokupilem 2 nastepne lampy.

za ten karkolomny, pelen sukcesow i uniesien kawalek (tym razem nie Kulki tylko Drogi) serdeczne pozdrowienia dla: Marysi i Macieja oraz wszystkich zasluzonych @ Fabryka Sztuki w Lodzi, dla Tsara Poloza (KOZIDRAK! KOZI DRAG!), Bartka za wspolne placki, Swistaka za niezlomna postawe, pozytywizm, poludnie i piramidy, Fado-friks - glowy do gory! Artura Maćkowiaka - something like keep on rockin' (i za "nigdy bym nie sadzil, ze to takie energetyczne granie")! Magnat - jeszcze nie król, ale juz arystokrata. I co Król na to? he? Gorzów scena - nie dajcie sie zmarnowac!

w Playboyu napisano - "najlepsza odpowiedz na disco-punk i freak folk razem wziete. tak w przyblizeniu, projekt The Complainer jest bowiem calkiem niepowtarzalny". Podobaja mi sie slowa freak i przyblizenie, nie podoba slowo projekt.
A Jarek Szubrycht zrobil ze mna dzis wywiad, wyszedl strasznie powaznie, nie wiem, czy zostanie puszczony przez cenzure mediowego wydawcy. bede informowal.

Aha, czasopismo MI w podsumowaniu dekady napisalo o "rozowym albumie TC w podsumowaniu dekady 2000: "To jedyna plyta z Polski, jaka z duma mozna pokazac na swiatowej scenie kreatywnej muzyki pop". Ja tam sie nie chce narzucac, ale zostaly ostatnie sztuki do sprzedania, wznowienia na razie nie przewiduje. A jak zarobie, to moze nagram cos nowego. AA i jak juz bede mogl, to wrzuce jakies zdjecia, skany i inne itemy.



ruszly juz MIK.MUSIK.ARCHIVES. dam o tym osobnego posta.
http://mikmusikarchive.bandcamp.com/indexpage

jakby ktos mial jakis pomysl, niech wali smialo.

sorry, no english today. i don't feel any of english context tonite. yrros!


poza tym - nie oczekujcie od tego bloga specjalnej rzeczowosci, sensu, chronologii, systematycznosci, odpowiedzi na zadane pytania, lub niezadane, najlepiej nie oczekujcie niczego. kto wie, moze w ogole odwroce sie od internetu. zaczal mnie w niebywaly sposob nudzic. moze nie sam internet jako taki, ale sposoby jego wykorzystania. no i szczyce sie tym, ze nie mam prywatnego profila na fejsiku. jest profil zespolowy, ale ja nie maczam w nim palcow ani troche. za to wierze, ze moze powstac nowy underground, jakkolwiek to zwac. czas juz chyba najwyzszy. choc nie mnie to osadzac.
buziaki. w czolo.

a Tom Zé nagrał kolejna fantastyczna plyte, "Estudando a Bossa". chce miec na starosc taka kondycje i pomysly jak on.
najlepiej nabyc w calym boksie: 

.

12 paź 2010

Dream Operator | PL | noeng

Koncerty leca, lista sie kurczy, niestety. Tzn moze nie kurczy, drzy tylko lekko, bo kolejne dochodza.
Do tej pory wszystkie byly swietne i kazdy zupelnie inny.
O dontpanicowym juz pisalem. Pisalem?
Potem Legnica, Spizarnia, szal zupelny, w drodze powrotnej zabraklo paliwa, chyba z wrazenia. Kto byl, ten wie jak bylo.
Potem Budapeszt, Ultrahang Fesztival - zagralismy w trojke - ja, Ola i Blazej, tak musialo wyjsc, Marcin robil gadzety i swiatla. Masakra i huragan. Jesli ktorys byl postpunkowy i wild w starym stylu, to ten wlasnie, no, moze porownywalny z wiosennym ostatnim w Berlinie. Duzo ludzi mimo poznej pory, entuzjazm.
Potem Piekary, Piekarnik. W 5 osob, tym razem strasznie glosno i w nieznanym stylu. Na koniec rzadko ostatnio grane Be My Boney M Of Love w chyba najglosniejszym wykonaniu kiedykolwiek. W Piekarniku nawet jak jest 10 osob, to jest moc, a bylo co najmniej 42. Milo sie wraca. W takich momentach sie nie narzeka na PL...

Ostro gramy, plyta wydaje sie przy koncertach bardzo delikatna, powolna i eteryczna...


W ostatni wknd mialem 3 ciekawe sny, dajace wiele do myslenia i w ciekawy sposob laczace sie ze soba:
1 - zemdlalem w trakcie koncertu, ostatnie co pamietam to moje walace lokcie w bebny i grzmot o kamienna podloge. Faktycznie, nie oszczedzam sie ani troche. Prawde mowiac intryguje mnie, czy sen byl proroczy czy tylko ostrzegawczy. Kreci mi sie w glowie, ale zazwyczaj dopiero przy skladaniu sprzetu...
2 - dzwoni telefon, odbieram, wokalistka Natalia zespolu Iowa SS z drugiej strony, dzwoni z Chin, gdzie pojechali na koncerty. Rozpaczliwym i blagalnym tonem prosi zebym czym predzej podal jej akordy, tekst i cala reszte naszego utworu "Kapitano", bo publicznosc chinska sie tego wyraznie domaga, Iowa MA WYKONAC ten kawalek, bo inaczej nie wiadomo co bedzie. Wiec proboje jakos pomoc...
3 - sceneria jak z wczesnych filmow Felliniego, dziwny targ/jarmark/odpust, odbywa sie wlasnie loteria, w ktorej mozna wygrac kilka roznych wycieczek do Ameryki. Sa rozne, duze, male, dlugie, krotkie, ja wygrywam najwieksza i najdluzsza razem z kims kogo nie potrafie skojarzyc. Idziemy razem do specjalnego straganu przykrytego szaroburym wojskowym brezentem, tlumaczymy ladnej pani, ze to wlasnie my wygralismy, ze ja wygralem, ze czas odebrac nagrode. Zwracaja moja uwage dziwne suweniry lezace na ladzie zrobione z wielkich gwozdzi, wszystko przypruszone zielono-brazowym pylem, moze lezaly tam od wiekow, zapach slodkich ciastek. Pani ma na szyi naszyjnik z malutkich, jakby ceramicznych kwiatow, wydaje mi sie, ze sie usmiecha, ja tez...


...


2 paź 2010

THE AMOR - koncerty promo | PL


HALLOLO!LOLOLOOLO!

ryszylismy w tzw trase (choc tras sie w PL juz nie grywa, kto przyjdzie na koncert we wtorek? w pooooniedzialeek??...), ok, nazwijmy to "seria koncertow". jak juz 1000000000 razy pisalismy - wydalismy plyte, The Amor http://www.last.fm/music/The+Complainer/THE+AMOR , wiec trzeba pokazac, ze te utwory potrafimy zagrac na zywo i jeszcze sie swietnie przy tym bawic. slowem tzw promocja ;-)
zagralismy w Warszawie na showcase Don't Panic, ze sporym sukcesem, potem z nieco tylko mniejszym w Legnicy, a odwiedzimy jeszcze:
6.10. SR Budapeszt , Ultrahang Festival
8.10. SOB Piekary Śląskie, Piekarnik
15.10. PT Myszków, Manus
16.10. SOB Rybnik, DK Boguszowice (przed Voo Voo)
17.10. NIEDZ Katowice, Old Timers Garage
28.10. CZW Łódz, Fabryka Sztuki
29.10. PT Aleksandrów Kujawski, Fado
30.10. SOB Bydgoszcz, Mózg
18.11. CZW, Lublin, Czarna Owca
19.11. PT Warszawa, Kulturalna
3.12 PT Krakow, Zaczek, (przed Kapela ze wsi Warszawa)
koncerty gramy w roznych skladach, czasem nawet w pelnym osmioosobowym! (i to jest jazda)
zaczynamy zazwyczaj okolo 20tej, ale warto zbadac plakat w konkretnym miejscu. nie gramy za darmo, wiec cene biletu tez warto sprawdzic.
w zamian kosmos i tropik gwarantowane. pewne.
aha, koncertow moze byc wiecej, wiec warto sledzic (np na http://www.myspace.com/thecomplainer)czy byc moze takze w Twoim miescie sie pojawimy, lub nawet o to sie postarac.

jako dodatkowy prezent dla nas (i dla WAS) na trase od magazynu THE WIRE:
http://www.thewire.co.uk/articles/5088/
get it fr free. exclusive! niezle, co nie?

trase wspieraja:
ESK KATOWICE 2016 (kandydat) http://www.2016katowice.eu/
EMMAPAK http://emmapak.eu/
http://uwolnijmuzyke.pl
http://popupmusic.pl

pare spraw niepanicznych:

i jeszcze jeden prezent dla kompletystow:
niewydana plyta z 2002, cudem nagle dostepna i to za free. rzadkie (no juz teraz raczej nie tak bardzo) nagrania Molr Drammaz, Deuce i Laszlo Band (Kucharczyk/Moretti/Wirkus/Schneider). czolowy The Complainer nie zajmuje sie muzyka od niedawna, tak dla przypomnienia.

to english speaking friends - just follow the links and you no need a translation, i guess ;-)
 
do zobaczenia.
milej zabawy.
popierajcie odwaznych i sami takimi badzcie ;-)

JOUX

3 sie 2010

finally / w koncu nastepny PL || ENG

HIH

Caly lipiec uplynal bez posta. Ciekawe. ale - caly czas jakikolwiek mialem zostal poswiecony przede wszystkim na dokonczenie prac nad plyta. i ta gotowa. master na dniach leci do fabryki. "THE AMOR". Wydaje Mystic 20.09. a cala reszta czasu to moja robota z dizajnem dla OFF Festivalu w K-cach. A ze fest sie rozrosl ogromnie, to robic bylo co. Wyliczylem, ze na wykonanie wszystkiego poswiecilem jakies 1000 godzin roboczych, od stycznia 2010. Masa ciekawych i nieciekawych anegdot z tym zwiazanych, moze kiedys bedzie okazja, chec i ochota o niektorych napisac. Poki co cieszy mnie, ze fest juz pojutrze i juz nie musze czegokolwiek robic poza praniem koszul i odkurzaniem juz tylko dla siebie.
W chwilach wolnych byly proby, do skladu dolaczyla Ola Rzepka i to cieszy nieslychanie. Dwa zestawy bebnow to cos czego od dawna chcialem (jak za starych Molrow). 

zaraz po Offie gramy 2 duze koncerty w Krakowie na rynku (glownym) i na molo (tez glownym, choc chyba i tak innego nie ma) w Sopocie. dokladne dane na mysp i fb(i). Te koncerty sa w ramach promocji Katowic na Europejska Stolice Kultury. Popieramy rzecz jasna. Tutaj wiecej: www.2016katowice.eu


||


the whole july without a post. interesting. but - all time I got I spent to finish our new album. And this is ready. DDP files master flies to factory soon. "THE AMOR" release on september the 20 on Mystic. And all the rest time I spent on finishing design for the OFF Festival. This festival after moving to Katowice had grown SO much, was something to do. Approximately I worked for 1000 hours since january for this event. It is a lot. Dosens of funny and awfull stories around it, maybe one day will be the ocassion, the will and the sense to tell some of them. Now I am really happy, that fest is starting in two days and I need to take care only about my own dirty shirts to make them clean and ready. Some photos of ready designs I will show after festival.
And in free time we had extensive rehearsals. We have the very new member - Ola Rzepka and this is an awesome fact. I wanted to have to drumsets in the setup since a long time (like in old Molr Drammaz). And now I have!

After  Off we play two big shows for promotion of Katowice for European Cultural Capitol, we support this idea. I was born there and I know city's hidden potential, so much underaprecciated in the rest of country. This is something to change. More here: www.2016katowice.eu


photo by Daniel Brozek, old pal of mine. 
Yes, we have seen KONONO #1. jawdropping, no wonder, no doubt. I have to plug my old kalimba again.















no dobra, to cos przed festiwalem, specjalny t-shirt dla Artura Rojka:

21 cze 2010

additional confession (i konfetti) |PL/ENG


JOUX!

Ostatnio siedziałem głównie nad kończeniem płyty. Ostatnie dogrywki, goście - Piotr Steczek ze smykami i fujarami, Randall Beaver i saksofon oraz specjalne słowa, Jakub Adamec z funkibasem, Tsar Poloz z basem pankowym ale miękkim, Błażej Król (KaQ) z giiitarą... Szczegóły, drobiazgi, ostatnie wyrzuty w sfery niebieskie.
To co mam do opowiedzenia o świecie i ostatnim czasie na płycie będzie. W całości. Albo to przyjmiecie, albo nie. Nie mój problem. Mam nadzieję, że emocje reszty zespołu też będą słyszalne, nie jestem w końcu egoistą.

Chcąc trzymać się ustalonego kontekstu wymusiłem od zespołu parę zeznań, które Wam przybliżą nasz obecny Świat.
||
Last days I spent in their majority and average finishing new album. Last guest appearances - Piotr Steczek with strings and exotic flutes, Randall Beaver on sax and carefully crafted words, Jakub Adamec with his sofunky bass, Tsar Poloz with sopunkystillsoft bass, Blazej Krol on guuuuuitar... Details, snippets, pins, last eruptions to the space.
What I wanted to say, I said. In a whole. You can take it or not. It is not my problem any more. I hope the band's emotion will be audible enough. I am not an egoist, in the end.

Wanting to keep the contexts I pressed the band to make a confession, which will turn you to side of our World we are living in right now. Me thinks.

Od Asi B.:
Miami. Duża rzeczywistość a kompletnie nierealna. Wszystko i dużo miejsca.
W gąszczu wieżowców spada Ci kokos pod nogi a aligator wychodzi z rowu. Krowa morska pływa w przydomowym parku, tam pod tym wiaduktem gdzie Pacino biegał jako człowiek z blizną. Miesza się wszystko. Dla każdego jest przestrzeń. Znajdziesz to czego pragniesz. Napewno.
Krzycze przez mikrofon i słyszą mnie tubylcy i turyści: Miami Beach!
Trochę jak sen a jednak jestem opalona.
Palmy, palmy, palmy – ocalą niejednego jeszcze.
Śpiewam i przerwa i jem awokado prosto z ogródka. W cieniu palmy na której wyrosło trenujemy – „Always practice”. Jaszczurki i znów śpiewam.
Powrót pewny. Nie może być inaczej.
Miami to nie Ameryka. To miejsce poza krajami. Bliżej Edenu. Jednak. Tęsknię.

Od Pawła:
Moje Hajlajty: palmy i kolory w Miami, piątka z Davidem Guetta, sproszkowana sperma grzechotnika na Targu Wiedźm w Mexico City, Lucha Libre w Wielkanoc i ból głowy na szczycie Teotihuacán.
Kciuki w dół: niedojechanie do Monterrey, gdzie mieszka mój sekretny brat bliźniak, Raphael.

My Highlights: palms and colours in Miami, high-fiving David Guetta, "Alleged Rattle Viper Sperm Incense" purchase on The Witch Market in Mexico City, Lucha Libre on Easter, headache on the top of Teotihuacán.
Thumbs down: not getting to Monterrey to see my secret twin brother (big up Raphael!).

Od Asi F.:
Miami, palmy, slonce, wow. a przede wszystkim tworzenie pod drzewkiem awokado i sesja w studio, w ktorym bylo wszystko. Plyty, zabawki, jaszczurki, energia. mr.cool usa! 
aligatory i rytuały. po prostu : good is good.
Meksyk, powietrze wypelnione dzwiekiem. zaczynajac od odglosow zwierzat, poprzez uliczna muzyke Alfonso i ta bardzo meksykanska mariachi z placu Garibaldiego, konczywszy na szamanskich obrzedach. Piramidy, trupy i dziwne taksowki. sniadanie z rekina i sok pomaranczowy. Zetkniecie z czyms zupelnie innym. 

.

14 cze 2010

TC in THE WIRE again |PL/ENG

W lipcowym numerze (#317) The Wire znalazł się intrygujący artykuł o polskiej muzyce niepokornej napisany przez Bibę Kopfa "Poland's hidden reverse", w którym The Complainer jest jednym z głównych bohaterów. Cieszy taki fakt. Po pewnej przerwie powrót na łamy tego szacownego miesięcznika. Dla przypomnienia - duży artykuł w całości dedykowany TC był już tam zamieszczony w 2005 roku, z tego co wiadomo, chyba jako pierwszy polski artysta solo z dużym tekstem tamże (przedtem był tylko artykuł o projekcie Mapa Wirkusa i Dymitera). Liczne recenzje także pojawiały się.
Zabawne jest, ze zdjęcie TC znalazło się obok zdjęcia Tomasza Stańko z jego najkreatywniejszych młodych lat. Dla wtajemniczonych - TC nie uznaje jazzu, polskiego w szczególności! ;-) 
||
In The Wire magazine's july issue (#317) there is an intriguing article by famous Biba Kopf - "Poland's Hidden Reverse" about polish real music. In this text The Complainer is one of the main characters. And it is the joyous fact indeed. After some break, effected by various situations, TC is back in TW. Small reminder - on the pages of TW TC had the exclusive article in 2005 already, probably as the first polish solo musician, also many reviews appeared in various issues spread in the years. What will come next?






12 cze 2010

City Of Progress |PL/ENG


Our new album, with the title we will reveal soon, was recorded in many places. The main part was made in the City Of Progress Studio in North Miami, owned by mighty Andrew "DJ Le Spam" Yeomanson (of Spam Allstars fame). UNIQUE MAN! UNIQUE PLACE! Adrenaline was so high, cuban coffee and lentil soup were SO GOOD! We hope all of this energy can be audible easily in the songs we made. JOUX!
||
Nasza nowa płyta, której tytuł ujawnimy już niebawem, była nagrywana w wielu miejscach. Główną część zrobiliśmy w City Of Progress Studio w północnym Miami, które należy do Andrew "DJ Le Spam" Yeomanson'a (znanego ze Spam Allstars). CO ZA GOŚĆ! CO ZA MIEJSCE! Opad szczęki. Adrenalina była na takim poziomie, kubańska kawa (niebywale mocna i jeszcze bardziej niebywale słodka), a do tego niezwykła zupa z soczewicy - wszystko tak dobre i unikalne! Mamy nadzieję, że w nagraniach to z łatwością usłyszycie. Krzyczymy JOUX!

check/zbadaj:


Here you have the sky above the studio and it's awesome (sub)tropical garden:
||
Tutaj niebo nad studiem i jego (sub)tropikalnym ogrodem (rozumiesz, awokado i tym podobne rosną na wyciągniecie ręki! Pomiędzy owocami przechadza się miejscowa jaszczurka Diablo):

Inside, funky vibe, and collection of a several thousands of the hot music, wwooww.
||
Tu w środku (kilkadziesiąt tysięcy winyli z gorącą muzyką rozrzuconych we wszystkich pomieszczeniach, nie widziałem jeszcze u nikogo więcej):

 






















Mixing room flooded by the collection of the funky toys from around the world:
|| 
Reżyserka zatopiona w kolekcji dziwnych (zabawnych) zabawek z całego świata:
Andrew has also a huge magazin of the old and famous instruments. In the recordings we haven't use any of ours, we prefered his jawdropping ones!
|| 
Andrew ma też wielką kolekcję instrumentów, w nagraniach nie użyliśmy żadnego naszego klawisza ani wzmacniacza, bo trudno się oprzeć takim cackom jakie posiada. Ech!
:

 






















And some more toys and other nice items:
||
I jeszcze więcej zabawek i tym podobnych spraw:

 

JOUXXXL!



MORE PHOTOS from recordings:

9 cze 2010

zombie art |PL/ENG

a tak nasz zespół widzi siedmioletni Kajetan. zombie wersja plastelina oczywiście!
/
our band in the eyes of Kajetan, 7 years old. zombie plasticine version sure sure sure!

TC HEADS |PL


od długiego czasu kolekcjonujemy zdjęcia publiczności z naszych koncertów. niestety często w ferworze walki zapominam wziąć aparatu albo po prostu nie zdażę zrobić zdjęcia. ale mimo wszystko powstało kilka zabawnych zdjęć, to nic że najczęściej są niedoświetlone albo rozmazane, energię pokazują.
kilka ostatnich jak najbardziej chlubnych przykładów:

Mexico City, CCE, 2.04.10. fantastyczny klub na tyłach katedry, na Zocalo. tutaj mieliśmy najliczniejszą publikę na miamex tour, w sumie dobijało do 500 osób. amok był zupełny. poniżej jeszcze jedno, no może dwa, z tego dla nas bardzo poważnego wydarzenia.





















w Meksyku najlepszy koncert zagraliśmy w Atlantico 3.04.10. było nieco mniej ludzi, ale byliśmy już tak rozkręceni i na takiej adrenalinie, że poszło mocarnie. cały czas pamiętam te dreszcze rozkoszy. top 3 najlepszych koncertów zagranych w tym składzie.


po powrocie do smutnej Polski pierwszy koncert zagraliśmy w Wwie, w 1500m2, atmosfera musiała opaść, ale nie było źle. no i miło, bo widać wielu przyjaciół i starych fanów ;-)

potem kolejny mocny koncert był w Berlinie, w absolutnie andergrandowym miejscu zwanym "enklave". 100% nielegal i pantoflowa poczta. sprzęt chyba najgorszy w naszej historii (na zdjęciu widać z lewej strony niewielką kolumnę przywiązaną sznurkiem do drabiny), ale ciekwaym trafem koncert kolejny z top3. i nareszcie zaliczony stagediving. uff.

8 cze 2010

MIAMEX pic |PL/ENG

Nie może się obejść bez obrazka, żeby nie użyć brzydkiego słowa "logo", który był przewodnim dla słynnej trasy. Pokazuje, bo nie wszyscy widzieli. A go lubię, bo się już zawsze będzie gorąco kojarzył.

I show here a special pic (nonono, not a logo!). It was the special one according to our already famous tour. I want to show it, because probably you want to look at it. Me - I like it, brings a lot, huge amount of HOT memories.

JOUX! 

Zacznijmy oficjalnie, nawiązując. |PL

CZOŁEM!

Tu Wojciech aka The Complainer.
dlaczego dopiero teraz ten blog? 
a po co to pytanie?
lepiej późno niż za wcześnie ;-)

Przedtem pisywalem na Myspace, ale to odchodzi tak jakby w cień, przynajmniej w PL, więc szukam lepszych rozwiązań.
Jako nawiązanie i część wspólna z tym co było przedtem zamieszczam poniżej oficjalne sprawozdanie z naszej trasy "MIAMEX", zakończonej w kwietniu, która stała się początkiem zupełnie nowej ery w działalności mojej i zespołu. Więc ten blog powinien się zaczynać wtedy.

Więcej przeszłości na mysp: http://www.myspace.com/thecomplainer
a o przyszłość się już należycie postaramy.

JOUX!
W

:

SPRAWOZDANIE Z PODRÓŻY ZAGRANICZNEJ

Imię i nazwisko podróżnika:
zespół The Complainer & The Complainers:
Wojciech Kucharczyk, Joanna Bronisławska, Paweł Trzciński, Marcin Zarzeka, Joanna Ficek.

Wydarzenie kulturalne:
Trasa koncertowo-nagraniowa Miami-Meksyk (MIAMEX TOUR)
Miejsce:
Miami/Floryda/USA, Mexico City/Meksyk.
Termin podróży:
17.03 - 10.04.2010
Cel wyjazdu:
Udział zespołu w międzynarodowym koncercie "Subtropicalia" organizowanym przez Interdisciplinary Sound Arts Workshop / South Florida Composers Alliance pod dyrekcją Gustavo Matamorosa w Miami Beach oraz udział w koncertach organizowanych przez kolektyw CuatroCuartos w Meksyku. Praca nad nową płytą - nagrania studyjne w Miami oraz terenowe w Mexico City. Poszerzenie lub nawiązanie współpracy z lokalnymi muzykami. Zbieranie inspiracji i wymiana pomysłów.

Przebieg realizacji projektu, efekty, osiągnięcia itp:
Całość artystycznych działań w ramach wyjazdu zatytułowano „¡MIAMEX (expedición) TOUR!”. Zorganizowane w jej ramach akcje objęły: audio-wizualne koncerty The Complainer & the Complainers oraz występy solowe jego członków, specjalne dj-sety, wykłady, sesje nagraniowe w studio jak i nagrania terenowe (field-recording), jak również liczne spotkania z lokalnymi artystami i aktywistami kultury. W trakcie podróży zostało skomponowanych lub dokończonych kilka nowych utworów.

17-21.03.2010 - poszczególne podróże członków zespołu;
22.03 - próby z lokalnymi muzykami;
23.03 - autorski wykład Wojciecha Kucharczyka - Miami International University of Art and Design oraz wizyta we Florida International University;
25.03 - koncert The Complainer & The Complainers w ramach "Subtropicalia" Festival, z gościnnym udziałem Randalla Beavera (saksofon) i Gustavo Matamorosa (reżyseria dźwięku);
26.03 - wizyta na festiwalu Winter Music Conference;
27.03 - sesje nagraniowe do nowej płyty w City Of Progress Studio, North Miami, inżynieria dźwięku Andrew "LeSpam" Yeomanson;
30.03 - nagrania terenowe - szczyt Piramidy Słońca w Teotihuacan;
31.03 - sesje nagraniowe z muzykami ulicznymi (Alfonso Flores, Mariachi i inne), Mexico City;
31.03 - koncerty The Complainer & The Complainers oraz projektów solowych - CH-CH-CHING oraz Retro*Sex*Galaxy w SOMA Fono Bar, Mexico City;
01.04 - koncert Asi Mina z gościnnym udziałem Randalla Beavera i Gustavo Matamorosa w Books&Books, Coral Gables, USA;
01.04 – koncerty CH-CH-CHING i Retro*Sex*Galaxy w Atlantico Pool, Mexico City;
02.04 – koncert oraz dj-set The Complainer & The Complainers w Centro Cultural de Espana, Mexico City;
03.04 - dodatkowy koncert (on public demand) oraz dj-set The Complainer & The Complainers w Atlantico Pool, Mexico City;
04-05.04 - dalsze nagrania terenowe;
07.04 - dodatkowe sesje nagraniowe w City Of Progress Studio, North Miami;
06-10.04.2010 - poszczególne podróże powrotne członków zespołu;

Z racji nasilenia się w ostatnim czasie niebezpiecznych akcji terrorystycznych na terenie północnego i zachodniego Meksyku oraz niemożliwością zapewnienia zespołowi stuprocentowej ochrony w czasie podróży i koncertów poza Mexico City przez organizatorów, zdecydowano się ograniczyć występy do stolicy Meksyku, tym samym zaplanowane koncerty w Guadalajarze i Monterrey nie mogły się odbyć w zaplanowanych terminach. W dniach 31.03.-2.04.2010 zaplanowano trzy występy w stołecznych klubach i ośrodkach kultury. Ze względu na duże zainteresowanie występami zorganizowano ad hoc dodatkowy koncert w dniu 3.04.2010.


Nagrania studyjne - zarejestrowano 6 pełnych utworów ze wszystkimi bazowymi partiami oraz kilka częściowych, nagrano też kilka improwizacji do późniejszego rozwinięcia;
Nagrania terenowe - zarejestrowano kilka utworów i kilkadziesiąt różnorodnych fragmentów, muszą zostać poddane selekcji i obróbce
Nagrania live - niestety nie dysponujemy wysokiej jakości nagraniami, niektóre koncerty były nagrane w prosty sposób (kilka distorted fragmentów na profylu);
Rejestracja video koncertów i pozostałych akcji musi zostać poddana edycji i obróbce w późniejszym terminie, wybór dokumentacji fotograficznej w załączeniu.
 
Dodatkowym efektem trasy niewątpliwie jest deklaracja organizatorów i promotorów zorganizowania szerszych tras i prezentacji w niedalekiej przyszłości.
Poszczególne współprace muzyczne i promocyjne będą również kontynuowane.
Zaczęliśmy czynić także starania o wydanie nadchodzącej płyty w Meksyku, być może także pojawi się taka możliwość w USA.

Data i podpis
14.04.2010
Wojciech Kucharczyk w imieniu TC&TCS


Za okazaną niezwykle cenną pomoc dziękujemy szczególnie INSTYTUTOWI ADAMA MICKIEWICZA w WARSZAWIE, http://culture.pl ,
GUSTAVO MATAMOROSOWI / SUBTROPICS / MIAMI,
RANDALLOWI / THE BEAVER TIMES / MIAMI,
VICO I DANIELI / CUATROCUARTOS / MEXICO CITY
i wszystkim innym ludziom dobrej woli oraz wszystkim nowym przyjaciołom i fanom!

VIVA MEXICO! VIVA MIAMI! LA VIDA LOCA! FINE IS GOOD, GOOD IS GOOD!
GRACIAS AMIGOS! SEE YOU SSOOOONN!

ps.
TAK TAK! Retro*Sex*Galaxy reaktywowane!      R*S*G  link